poniedziałek, 7 lipca 2014

PERŁA Z LAMUSA

„Dagome iudex”, czyli  „Stara Baśń” XX wieku


Ja, Dago - okładka 
Autor:Zbigniew Nienacki
Tytuł:Dagome iudex (tomy 1-3)
Data wydania:2014-05-02
Wydawca: Liber
ISBN:978-837-741-055-4;978-83-7741-060-8; 978-83-7741-058-5  
Liczba stron: 235; 550; 499

Wszystkiego bym się po Zbigniewie Nienackim spodziewała, ale nie tego! Nie ukrywam, że autor kojarzy mi się głównie z przygodami Pana Samochodzika, po chwili zastanowienia przychodzą na myśl jeszcze słynne „Skiroławki”, ale powieść fantasy! Tego bym w najśmielszych snach nie oczekiwała.  A jednak!
Tytułem wstępu, dla niezorientowanych. „Dagome iudex” to trylogia opisująca dzieje Polski od czasów legendarnych po Mieszka I . W skład cyklu wchodzą tomy „Ja, Dago”, „Ja, Dago Piastun” oraz „ Ja, Dago Władca”.
Rzecz to na tyle niezwykła, że choć od zakończenia lektury upłynęło już kilka dni, nadal nie wiem, podobała mi się tak książka, czy nie podobała? Spróbuję więc po kolei wymienić wszystkie plusy i minusy, a Ty, drogi Czytelniku Bloga, zadecyduj, czy jesteś powieścią zainteresowany, czy nie.
Zacznijmy od  bohatera. Niezwykle wyrazisty Dago, owładnięty Żądzą Czynów (litery celowo duże, ale dlaczego nie powiem, kto przeczyta powieść, ten się dowie) potomek olbrzyma i kobiety ze skarlałego rodu. Za  cel postawił sobie stworzenie własnego, potężnego państwa, a tym samym udowodnienie, że jest olbrzymem, nie  karłem.  Podążając raz obroną drogą nie zbacza z niej, cały czas kierując się mądrościami spisanymi w Księdze Grzmotów i Błyskawic. Autor nie szczędzi czytelnikowi cytatów z owego dzieła, a czytelnik… Cóż najpierw krew go nagła zalewa na takie potoki cynizmu (w znaczeniu potocznym, a nie filozoficznym), a potem ze zdziwieniem konstatuje, że przecież tak właśnie traktuje nas władza w czasach współczesnych, co najwyżej nie nazywając rzeczy po imieniu. I wtedy czytelnika krew zalewa jeszcze bardziej. Duży plus za to, że książka nie pozostawia odbiorcy obojętnym. Ja, Dago Piastun - okładka
Dago, choć wykształcony na Zachodzie, jest osobowością dość prostą. Równie prosty (nie mylić z prostackim) jest język powieści, stylizowany nieco na opowieść trubadura: rozwlekłą, z licznymi powtórzeniami i dygresjami.  Prosty jest też opis obyczajów, choć tu chyba dużo bardziej pasowałaby słowo „bezpośredni”.  Nie ma co oczekiwać subtelnych opisów. Czy rzecz idzie o bójce, o polityce, czy o sprawach męsko-damskich, wszystko wyłożone jest metodą kawa na ławę, bez zbędnych ceregieli, ale też i bez nadmiernej szczegółowości.Taki zabieg artystyczny może się podobać lub nie - sprawa gustu. Ja mam uczucia z lekka mieszane.
Integralną częścią trylogii, rozsypaną po całej powieści niczym perły i perełki, są stare baśnie opowiedziane na nowo, czyli „jak to naprawdę było” z Piastem Kołodziejem, królem Popielem i innymi. Prawdziwa gratka dla tych, którzy lubią takie zabawy.
Co ciekawe,  autor z jednej strony racjonalizuje znane podania, z drugiej tworzy nową, słowiańską mitologię napełniając  swą opowieść magią, czarami i historiami z pogranicza prawdy i mitu. Wielce smakowite.
Ja, Dago Władca - okładkaNie do końca przypadła mi natomiast do gustu kompozycja książki. Mam nieodparte wrażenie, że Nienancki, świadom ogromu opowiadanej historii, nie potrafił dokonać rozsądnej selekcji pomysłów i zebranego materiału. O ile na początku akcja toczy się wartko, o tyle z czasem coraz częściej napotykamy fragmenty zbędne, wręcz nużące. Szczególnie przegadany jest ostatni, trzeci tom.
I jeszcze uwaga czysto edytorska, odnosząca się wyłącznie do wydania, które czytałam, czyli e-booka. Przy tych cenach książek doprawdy, nie należy żałować na korektę. Literówki i opuszczone słowa bardzo zaburzają proces czytania, a tym samym obniżają ogólne wrażenie.
Na koniec, zgodnie z tradycją bloga króciutkie podsumowanie. „Dagome iudex” to niezwykle zgrabne połączenie baśni, przygody z rozważaniami nad istotą władzy i, szerzej, nad istotą człowieczych dążeń. Rzecz bez wątpienia warta uwagi, ale czy obowiązkowa - nie wiem.

3 komentarze:

  1. Daję znak, że przeczytałam. Zwięzła i trafna opinia. Podzielam. Z tym, że ja jestem pewna, że mi się podobało ;)
    LadyBlack

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło, że wyraziłaś opinię. Tak sobie myślę, że "Dagome iudex" to rzecz niesłusznie zapomniana. Warto ją promować i przypominać gdzie się da.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, zachęciłaś mnie do poszukania tej książki. JA lubię takie starocie. Są wspaniałą lekturą.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń