poniedziałek, 16 lutego 2015

PROSTO SPOD IGŁY

SZÓSTY PATROL


Tytuł: Шестой Дозор (Szósty Patrol)
Autor: Siergiej Łukjanienko
Tłumacz: Brak wydania polskiego
ISBN: 978-5-17-087844-4
Ilość stron: 266
Data wydania: grudzień 2014

Jakoś tak jesienią ubiegłego roku wydawnictwo MAG wznowiło serię "Patroli" Siergieja Łukjanienko. Zwieńczeniem tego przedsięwzięcia była publikacja piątej części cyklu - "Nowy patrol". Tym niemniej nie o nim chciałam pisać lecz o absolutnej nowości "prosto spod igły", a właściwie "prosto spod klawiatury".  Jako, że dziwne literki nie przerażają mnie, a wręcz je lubię, skorzystałam skwapliwie z tego, że w dobie e-booków i internetu mogłam najnowsze dzieło Łukjanienki kupić (jak najbardziej zgodnie z prawem) już w dniu premiery. I to za 7,90 zł. Już dawno zwróciłam uwagę na bardzo atrakcyjne ceny e-booków na wschodzie. I rzecz nie tylko w kursie rubla (choć nie jest on całkiem bez znaczenia) lecz w strategii wydawców - większość książek elektronicznych jest w Rosji po prostu znacznie tańsza od wydań papierowych. I już.
Nieco dziś utonęłam w dygresjach, tym niemniej pozwolę sobie na jeszcze jedną. Chciałabym w kilku słowach podsumować "Patrole" wydane przez MAG-a. Co różni je od wydania KiW? 
Po pierwsze, tłumacz: tym razem wszystkie tłumaczenia wyszły spod pióra Ewy Skórskiej.  Może to i lepiej, bo choć przekład Zbigniewa Landowskiego bardzo mi się podobał, to jednak przy czytaniu kolejnych tomów tłumaczonych przez panią Skórską czuło się wyraźną różnicę pióra.
Po drugie, wizualna strona wydania: na plus trzeba zaliczyć MAGowi przygotowanie dwóch wersji okładek: nowej nawiązującej do stylistyki KiW (niektórzy bibliofile cenią sobie jednorodność serii) i nowej. Aczkolwiek co do wartości artystycznej okładki uczucia mam "zmieszane". Jak dla mnie zarówno stary, jak i nowy projekt są paskudne. Ponadto bardzo żałuję, że chociażby niewielka część nakładu nie została wydana w twardych okładkach. Z pewnością taką bym kupiła, aczkolwiek...
Po trzecie, czyli "aczkolwiek": jakość tego co mamy w środku. Auuuu! Boli! Auuuu! Takiej ilości literówek nie widziałam od czasu słynnych "klubówek". Moja technika czytania sprawia, że większość drobnych błędów pisowni zwyczajnie nie zauważam. (Z przykrością muszę się przyznać, że nie dostrzegam ich także we własnych tekstach).  Nie widzę i już - tak  jak osoby pozbawione słuchu muzycznego nie słyszą fałszywej nuty. Jeśli więc nawet JA zauważyłam, że jest ich mnóstwo, to musi być źle. Naprawdę źle. Niektóre, są doprawdy irytujące, np. "powiedziałam" zamiast "powiedziałem" sprawia, że czytelnik przez chwilę czuje się zagubiony.
A teraz nadszedł czas, by przejść do sedna. Już sam tytuł "Szósty Patrol" sprawił, że się uśmiechnęłam. Autor niejako wychodzi na przeciw prześmiewcom, zarzucającym mu ciągnięcie opowieści w nieskończoność. Puszcza oko do czytelników - tak, tak moi drodzy, to już szósty patrol. Inna sprawa, że potem w tekście wznosi karkołomną konstrukcję, by wytłumaczyć dlaczego "szósty patrol" a nie "patrol sześciu". Ma jednak na tyle sprawne pióro, że z próby wychodzi zwycięsko. 
Sama powieść, jak na szóstą część cyklu, jest nadspodziewanie udana. Oczywiście, podczas lektury nie ma tego uczucia świeżości i zaskoczenia, co podczas spotkania z "Nocnym Patrolem". Tamta powieść była czymś nowym, innym, zaskakującym. W "Szóstym Patrolu" może zaskakiwać (albo i nie - zależy na ile ktoś jest domyślny) rozwiązanie konkretnej zagadki, ale wykreowany przez Łukjanienkę świat jest nam już znany i wręcz oswojony. To nie zarzut, raczej stwierdzenie oczywistej oczywistości.
Także postaci, które spotykamy w "Szóstym Patrolu" są nam w większości znane: Anton Gorodecki, Swietłana, Heser, Zawulon oraz plejada postaci drugoplanowych wraz z moim ukochanym Łasem (przy najbliższej okazji planuję poprosić Łukjanienkę o zwiększenie zawartości procentowej Łasa w tekście).
Akcja, jak to u Łukjanienki zwykle bywa, toczy się wartko, by od czasu do czasu niemal stanąć. Zauważyliście, że autor lubi zrobić tu i ówdzie przerwę na rozważania o naturze życia i świata? To bardzo charakterystyczne dla Rosjan w ogóle. Nie raz widziałam taką scenę: zabawa trwa w najlepsze, tańce, śpiewy (Rosjanie kochają śpiewać), śmiechy i nagle ni stąd ni zowąd towarzystwo dopada zbiorowy atak filozofii. Pogadają przez chwilę o sensie życia, o bycie i niebycie, o dylematach moralnych inteligenta pracującego, by po chwili jakby nigdy nic wrócić do zabawy. Taka właśnie, bardzo rosyjska, jest narracja Łukjanienki. Mnie osobiście bardzo odpowiada, ale rozumiem, że niektórych  czytelników, zwłaszcza młodszych - wychowanych na reklamach i teledyskach, przyzwyczajonych do szybkiego tempa przetwarzania informacji, może nieco irytować. Sprawa gustu.
Fabuła. W moich omówieniach przeczytanych książek staram się unikać streszczania fabuły. Nie o to przecież chodzi. Pozwolę sobie tylko na uwagę ogólną, dotyczącą całej serii. Z tomu na tom, powoli, ale bardzo konsekwentnie zmienia się rozłożenie akcentów. Początkowo autor koncentrował się głównie na spiskach i intrygach - zarówno tych wewnętrznych, jak i na walce na linii Zawulon-Heser. W kolejnych tomach intryg stopniowo staje się coraz mniej, a ich miejsce znajdują coraz liczniejsze elementy sensacyjne: pogonie, walki, otwarte ataki i bezpośrednie starcia. Mniej jest polityki, mniej knucia. Trochę szkoda, bo knujstwa wszelakie to jest to, co najbardziej lubię. Oczywiście, tylko w literaturze  i filmie - broń Boże  nie w życiu.
Ewolucji podlega także struktura kolejnych części. Od pierwszej książki cyklu autor konsekwentnie dzieli tekst na trzy opowieści. W "Nocnym Patrolu" były to niemal oddzielne opowiadania, dość luźno ze sobą powiązane, dopiero na końcu splatające się w całość. Skądinąd bardzo udatnie się splatające. Z każdym tomem ten podział jest coraz bardziej umowny, by w "Szóstym Patrolu" stać się wyłącznie zabiegiem formalnym zapewniającym spójność całości.
Czy polecam "Szósty Patrol"? Myślę, że to pytanie nie ma większego sensu. Komu podobały się poprzednie części, z pewnością przeczyta powieść z przyjemnością. Kogo poprzednie tomy nie przekonały do świata wykreowanego przez Łukjanienkę, tego i szósty tom nie przekona.
Czytając "Patrole" po rosyjsku, miałam cały czas wrażenie, że język oryginału jest znacznie bardziej potoczny niż język tłumaczenia. W wydaniu polskim, tekst jest bardziej "literacki". W przekonaniu o tym, że mam rację utwierdziła mnie taka oto ciekawostka. Na stronie wydawcy znalazłam następujące dane statystyczne:

Aktywny zasób leksykalny: średni (2837 unikatowych słów na 10000 słowa tekstu)
Średnia długość zdania: 47 znaków - znacznie poniżej średniej (82)
Procentowy udział dialogów w tekście: 47% - znacznie powyżej średniej (36%)

Jako że nie każdy z odwiedzających mój blog ma możliwość (lub ochotę) przebrnąć przez blurba w oryginale, na koniec pozwolę sobie przytoczyć tekst z ostatniej strony okładki.

 "Na przestrzeni całej historii ludzkości Inni - Jasni i Ciemni - przeciwstawiają się sobie na wzajem, utrzymując równowagę sił Światła i Ciemności. Magowie, wiedźmy, wilkołaki i pozostali Inni żyją obok ludzi, którzy nawet nie podejrzewają ich istnienia. [...]
Nadciąga Apokalipsa. Inni są zmuszeni stworzyć nowy - Szósty Patrol, zdolny obronić przed niemalże nieuchronną zgubą wszystko co żywe na Ziemi."

PS. Do cyklu "Patrole"  formalnie należą także następujące pozycje

  •  "Oblicze Czarnej Palmiry" (Лик чёрной Пальмиры) Władimir Wasiliew 
  •  "Мелкий дозор" (opowiadanie - brak wydania polskiego) Siergiej Łukjanienko
  •  "Новогодний Дозор"  (opowiadanie - brak wydania polskiego) Siergiej Łukjanienko
  •  "Время инверсий" (brak wydania polskiego)  Władimir Wasiliew
  •  "Печать Сумрака" (brak wydania polskiego)  Siergiej Łukjanienko, Iwan Kuzniecow
  •  "Дозоры 3:Участковый" (brak wydania polskiego) Siergiej Łukjanienko, Aleks de Klemiesze

18 komentarzy:

  1. Bardzo lubię język rosyjski i sporo rzeczy (głównie z klasyki) czytywałam kiedyś w oryginale, ale z tego co zauważyłam, to ta powieść należy do fantastyki - nie moje klimaty, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Łukjanienko to od wielu lat niekwestionowany król rosyjskiej fantastyki. Jeśli ktoś nie lubi tego gatunku, to zdecydownie nie jest autor, którego polubi.

      Usuń
  2. Widzę, że świetnie operujesz językiem rosyjskim. Ja znam zaledwie kilka słów i czytanie takich perełek nie jest mi dane.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mieć nadzieję, że MAG sprawnie upora się tłumaczeniem i "Szósty Patrol" pojawi się także na polskim rynku.

      Usuń
  3. Ja również nie zauważam u siebie błędów, ale już u kogoś innego tak. Spokojnie - nic u Ciebie nie wynalazłam, piszesz świetnie:) Język rosyjski jest mi znany, bo Podlasie z racji położenia ma kontakt z tym językiem, ale czytanie w oryginale szło by mi chyba dość opornie;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czytaniem w oryginale jest jak z rozmową w obcym języku: na początku idzie opornie, a potem nawet nie zauważysz gdy nabierasz płynności.

      Usuń
  4. Nigdy nie czytałam rosyjskiej literatury, chyba muszę spróbować.
    książkowy romans

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie czytam"Nowy patrol". Rosyjskiego nie znam, więc pozostaje mi tylko czekać na polskie wydania :) Ten podoba mi się ogromnie, naprawdę mnie wciągnął :) "Szósty" mają w Polsce wydać w czerwcu - już się nie mogę doczekać ��
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację o planach wydawniczych. Nie wiedziałam. Czerwiec już nie tak daleko!

      Usuń
  6. Jejku, to ty rosyjski znasz chyba płynnie. Jak ja ci tego zazdroszczę. Nigdy się go nie uczyłam. W szkole miałam już angielski. Moja siostra o 2 lata starsza zahaczała jeszcze o rosyjski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak znajomość dodatkowego języka to jedna z nielicznych zalet zahaczenia życiorysem o ustrój słusznie miniony.

      Usuń
    2. Rosyjski nie zniknął. Miałem go w liceum (lata dwutysięczne). W Krakowie działa prężnie szkoła językowa nastawiona wyłącznie na rosyjski. Bardzo się promują. Chociaż z drugiej strony ich retoryka śmierdzi agenturą na kilometr ;-)

      Usuń
    3. Ciekawe, o tej szkole nic nie wiedziałam. Mimo że mam w Krakowie swojego agenta :)

      Usuń
  7. Gospodyni bloga jest tłumaczką z języków: rosyjskiego i angielskiego. Łukjanienkę, Pierumowa i innych tuzów rosyjskiej fantastyki zna osobiście.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też tak mam, że literówki zauważam dopiero, gdy jest ich krytycznie dużo.

    OdpowiedzUsuń