niedziela, 1 marca 2015

ŚWIAT EUGENIUSZA BODO

NARODZINY POLSKIEGO KRYMINAŁU


Tytuł: Czerwony błazen
Autor: Aleksander Błażejowski
Data wydania: maj 2012
Wydawnictwo: Ciekawe Miejsca.net
Stron: 160
ISBN:978-83-928349-7-7

Dla nikogo nie jest tajemnicą, żem jest miłośniczką starych kryminałów. Tych naprawdę starych: Conan Doyla, Agaty Christie i tych nieco nowszych ("nieco" jest tu słowem kluczowym) - Tadeusza Kosteckiego, Joe Alexa, Jerzego Edigeya czy Zygmunta Zeydler-Zborowskiego. Chandler chwilami bywa dla mnie zbyt nowatorski. :)

Nic więc dziwnego, że dowiedziawszy się o serii "Kryminały przedwojennej Warszawy" zaśliniłam się niczym pies Pawłowa na widok czerwonego światełka i pomknęłam do księgarni po zakupy. Pomknęłam wirtualnie, bo książek ze wspomnianej serii w księgarniach stacjonarnych nie stwierdziwszy skorzystałam z dobrodziejstwa internetu. Tak czy siak, drogą kupna weszłam w posiadanie kilku pozycji. Niezwłocznie też przystąpiłam do lektury. Na pierwszy ogień poszła oznaczona numerem jeden powieść "Czerwony błazen" Aleksandra Błażejowskiego.

Już po kilku stronach zorientowałam się, że muszę przestawić się na inny tryb odbioru - ten sam, który stosuję oglądając przedwojenne, czarno-biało filmy. Takie z Jadwigą Smosarską czy Franciszkiem Brodniewiczem. Nie na darmo, ostatnią stronę okładki zdobi zdjęcie Eugeniusza Bodo i Nory Ney, pochodzące z ekranizacji "Czerwonego diabła" z roku 1926. Ach, ten patos! Ten pełen egzaltacji język! Te zdania wyszukane! Aż łza wzruszenia się w oku kręci. 
Pozwolę sobie zamieścić kilka króciutkich cytatów, bo one lepiej niż najszczegółowszy opis pokażą, co mam na myśli. Oto urywki z rozmowy dwóch braci.

- Wierz mi Józefie, że nie tylko głęboki szacunek i wdzięczność żywię do ciebie w swym sercu, ale i miłość jakby synowską. [...]
- Wielkie dotknęło mnie nieszczęście. Z duszy i serca chciałbym je przed tobą, Józefie, jak przed ojcem wyjawić [...]

Z tego, co udało mi się ustalić, powieść "Czerwony błazen" wydano w roku 1925, a więc pięć lat po debiucie Agaty Christie ("Tajemnicza historia w Styles"), że o przygodach Sherlocka Holmesa nawet nie wspomnę. A jednak dzieła Anglików nawet w połowie nie trącą myszką tak, jak powieść Błażejowskiego.

Specyficzna jest także konstrukcja książki. Autor dość szczegółowo prezentuje postaci dramatu, ich wzajemne powiązania i zależności. "Dość", bo cały czas musimy pamiętać, że rzecz idzie o dziele niezbyt obszernym. Poznajemy okoliczności zbrodni, głównego podejrzanego (wraz z rodziną) oraz, oczywiście, prowadzących śledztwo prokuratora Glińskiego i komisarza Borewicza (muszę przyznać, że nazwisko mnie powaliło!). Samego śledztwa jest natomiast jak na lekarstwo. Właściwie nic o nim nie wiemy. Dopiero w ostatnim rozdziale komisarz Borewicz wyskakuje niczym diabeł z pudełka z gotowym rozwiązaniem zagadki, by w przydługim nieco monologu wyjaśnić nam kto zabił. Ostatnie kilkanaście stron to wyjaśnienie "dlaczego", podane czytelnikowi w mało wyrafinowany sposób - jako zapis zeznania mordercy.

Cóż jeszcze można powiedzieć o "Czerwonym błaźnie"? Powieść to nieskomplikowana, zarówno pod względem formalnym jak i fabularnym. Mimo to warto ją przeczytać w celach naukowo-poznawczych, by wiedzieć jak rodziła się polska powieść kryminalna.

PS. Na okładce wielkimi, czerwonymi literami wydrukowano "ZAKAZANA W PRL". To akurat dość tani chwyt, bo żadnych nieprawomyślnych rewelacji w powieści nie znajdziemy. Przypomina to jako żywo pomysł Boya, by rozprawę o metodzie Kartezjusza opatrzyć adnotacją TYLKO DLA DOROSŁYCH. 

6 komentarzy:

  1. Najlepsza powieść Błażejowskiego to jednak "Korytarz podziemny B."
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej książce. Muszę ją poszukać, bo mnie zaciekawiła. Lubię kryminały retro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak mi się przypomina, ze o tej książce mówiła w radiu pani Dorota Koman.

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Nie wiedziałam. To bardzo ciekawa informacja. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń