poniedziałek, 27 stycznia 2014

ROMANS HISTORYCZNY

ZAPOWIADAŁO SIĘ DOBRZE

Tytuł: Wyznania Katarzyny Medycejskiej
Tytuł oryginału: The Confessions of Catherine de Medici 
Autor: C.W. Gortner
Tłumacz: Paweł Korombel
Wydawca: Książnica
Data wydania: 2013
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-245-7888-7


Po niezłej "Ostatniej Królowej" spodziewałam się po Gortnerze co najmniej przyjemnej lektury (rozumiem, że nie każda książka autora może być arcydziełem), ale mocno się rozczarowałam.
Pierwszy cios zadano mi zaraz po otwarciu książki. Otóż oczom mym ukazała się informacja, że Henryk II Walezy żył w latach 1519-1529. Jakim cudem w tym czasie zdążył zostać królem, poślubić Katarzynę Medycejską i spłodzić dziewięcioro dzieci, nie pojmuję. Wiem, że winna jest korekta (dała ciała jeszcze w kilku innych miejscach), ale od książki za blisko 40 zł można by oczekiwać pewnej staranności wydawniczej.
Drugi cios - bardzo swobodne podejście autora do historii. Rozumiem, że romans historyczny to nie podręcznik, ale mimo wszystko... Pominąć "drobny epizod" wyboru Henryka na króla Polski, zmienić imiona bohaterów historycznych bo "za dużo Henryków i czytelnikowi by się pomyliło" i tak dalej.... Tego już nadto.
Trzeci cios - psychologia postaci. Rozumiem, że autor lubi swoją postać, a do tego narracja pierwszoosobowa ma swoje prawa, ale są jakieś granice. Ukazanie Katarzyny jako bojowniczki o wolność i demokrację, która dobra do bólu była i łagodna, jeno jej wszyscy kłody pod nogi rzucali, to nadto dla mej konserwatywnej duszy. Oczekiwałam analizy lub chociażby spekulacji dlaczego zrobiła to, co zrobiła, a nie "kontrowersyjnych" wywodów, że to nie ona tylko jej wrogowie.
Cios czwarty - postaci płaskie jakby świeżo odebrane z magla: dobrzy są dobrzy, źli są źli, Żadnych rozwiązań pośrednich, żadnych półtonów. Do tego bohaterowie przedstawieni tak, że ich losy były mi dokładnie obojętne i nijak się nimi nie mogłam przejąć. Paradoksalnie, jedyna Margot, postać w zamyśle autora ewidentnie negatywna, wzbudziła we mnie odrobinę współczucia.
Jednym słowem, tragedii może nie ma, ale nie polecam.



Moja ocena: 5.5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz