środa, 7 stycznia 2015

KIEPSKI POCZĄTEK CZYTELNICZEGO ROKU

CZERSTWA BUŁA BEZ MASŁA

Tytuł: Zbrodnia niedoskonała
Autor: Katarzyna Bonda, Bogdan Lach
Wydawca: Videograf
Data wydania: 2013-03-01 (dodruk: grudzień 2014) 
Liczba stron: 244
ISBN:  978-83-7835-182-5

Pamiętam jak pani od matematyki opadały ręce, gdy kolejny uczeń opowiadał o „dwóch nierównych połowach”. Albowiem, jak wszystkim wiadomo, połowy z definicji są równe. Nierówne mogą być co najwyżej części. Przypomniało mi się to, gdyż rozważania o książce Katarzyny Bondy i Bogdana Lacha „Zbrodnia niedoskonała” chciałam zacząć od stwierdzenia, że dzieli się ona na dwie nierówne połowy. I nie chodzi mi bynajmniej o nierówność w sensie arytmetyczno-geometrycznym. Nie chodzi ani o wielkość liczoną w stronach czy znakach, ani tym bardziej o nierówność jakiegoś wymiaru: długości, szerokości czy wysokości. Chodzi mi o nierówność  sensie artystycznym.

W tekście można wydzielić dwa elementy. Dla uproszczenia nazwijmy je publicystycznym i wspomnieniowym. Choć przeplatają się nawzajem, są jednak bardzo wyraźnie wydzielone. Część „publicystyczna” napisana jest w formie narracji trzecioosobowej, część wspomnieniowa to opowieść w pierwszej osobie. Gdyby tego było mało dodano jeszcze rozróżnienie czcionki: publicystyka wydrukowana jest czcionką „zwykłą”, wspomnienia- kursywą.

Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że obie te części dzieli przepaść głęboka niczym Rów Mariański. Tak sobie myślę, że różne czcionki wprowadzono ku wygodzie czytelnika - dzięki temu rozwiązaniu dużo łatwiej jest wyłuskać w tekście to co ciekawe i pominąć to, co nieinteresujące.

Zacznijmy od wspomnień. Są to opowieści nadkomisarza Lacha. Dość zwięzłe, ale ciekawe, pokazujące to, co mnie w zagadce kryminalnej zawsze fascynowało najbardziej – sposób dochodzenia do prawdy. Lach nie opowiada o regułach i teoriach psychologicznych, a jedynie wskazuje co sprawiło, że w konkretnej sytuacji wyciągnął taki a nie inny wniosek lub podjął taką a nie inną decyzję. I choć historie są dość ascetyczne w formie, czyta się je przyjemnie, nawet z pewnym zainteresowaniem. Tę część można by potraktować jako zbiór krótkich artykułów (takich na jedną-dwie szpalty) do przeczytania przy kawie lub herbacie. Bez większych ambicji literackich, ale ciekawych.

Gorzej z częścią drugą (przypominam, że na potrzeby tej opinii nazwałam ją publicystyczną), która prezentuje czytelnikowi historię profilowania oraz podstawowe pojęcia z tej dziedziny. Powiedzmy szczerze – z kolejnych akapitów wieje nudą. Zabrakło jakiejś iskry Bożej, umiejętności podania wiedzy w sposób atrakcyjny. Miałam wrażenie, że czytam podręcznik „Wprowadzenie do profilowania dla gimnazjalistów”. Styl ten można by zaakceptować w pozycji omawiającej szczegółowo zagadnienia profilowania, ale nie w publikacji niezwykle powierzchownej. Do tego w tekście pojawia się okropna maniera – raz na jakiś czas (powiedzmy raz na trzy strony) autorka (albo autor, albo redaktor – co do tego nie mam pewności) przypomina sobie, że piszę książkę nie naukową (ba! nawet nie popularno-naukową) i postanawia dodać lekkości językowi doklejając jakiś kolokwializm pasujący do reszty tekstu jak wół do karety. Żeby było jasne: nie mam nic przeciwko kolokwializmom. Co więcej, uważam, że dość płytkie treści aż proszą się o lżejszy język. Nie podoba mi się zgrzyt kompozycyjny, który wprowadzają. Jakby autor zapomniał „literackiego” słowa i użył pierwszego, jakie mu się nawinęło na myśl. Niechlujstwo i tyle.

A propos niechlujstwa. Na koniec taki oto „kfiatek”(cytat pochodzi ze strony 241):

„Sprawcawykorzystałdozbrodnidużyrozdzielaczelektryczny.Prawdopodobnie nie przyniósł go ze sobą.”

Rozumiem, że można zgubić jedną spację, ale tyle! Korekto! Gdzie byłaś?

Na książkę „Zbrodnia niedoskonała” czekałam długo (nakład z 2013 roku był wyczerpany, swój egzemplarz zdobyłam dopiero gdy pod koniec roku 2014 pojawił się dodruk). Niestety, muszę ze smutkiem stwierdzić, że nie było warto. Spodziewałam się dobrego reportażu, a dostałam czerstwą bułę. I tak oto, pod względem czytelniczym rok 2015 zaczął się od megarozczarowania.

4 komentarze:

  1. Pamiętam, jak na innym blogu czytałam opinię o tej książce i była bardzo, bardzo pozytywna - wręcz zachwalająca i się aż zdziwiłam, jednak po to nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie do lektury skłoniły właśnie pozytywne opinie z innych blogów. Może za dużo oczekiwałam?

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż mi się podwoiło w oczach od tego cytatu. I od dwojakości utworu. Nie będę go szukać.

    OdpowiedzUsuń