czwartek, 21 stycznia 2016

PODOBIEŃSTWA I RÓŻNICE


THRILLER THRILLEROWI NIERÓWNY


Są czytelnicy, którzy dobierając lektury stosują swoisty płodozmian: jedni nigdy nie czytają pod rząd dwóch książek tego samego autora, inni idą dalej i zmieniają gatunki, ba!, są nawet tacy, co lubią zmienić język publikacji. Istnieje też druga grupa czytelników, których na własne potrzeby nazywam "maratończykami". To tacy, którzy nie spoczną dopóki nie przeczytają wszystkich dostępnych na rynku książek  danego autora. Mentalnie bliżej mi do grupy drugiej, aczkolwiek bez przesady. Ostatnio zastosowałam metodę pośrednią. Przeczytałam dwie powieści, które co prawda są dziełami różnych autorów, ale mają ze sobą wiele wspólnego. 
Oto co łączy wypomniane pozycje: obie książki to thrillery psychologiczne, obie wyszły spod piór kobiet, obie koncentrują się na analizie toksycznych związków (różnego rodzaju), z obu emanuję podobna ciążka atmosfera,  nawet sposób narracji jest nieco podobny - historie nie są opowiadane z jednego punktu widzenia, lecz z trzech.
Oczywiście, są też różnice, Jako główną wymieniłabym rozłożenie akcentów. Thriller psychologiczny - jak sama nazwa wskazuje - ma dwie składowe: element sensacji i element psychologii. O ile w "Dziewczynie z pociągu" nacisk położono na "thriller", o tyle w "Przerwanym milczeniu" chodzi przede wszystkim o składową "psychologiczny". Motyw  sensacyjny to dla "Dziewczyny z pociągu" kręgosłup, na którym trzyma się całość. Po jego usunięciu niewiele by zostało, natomiast "Przerwane milczenie" po takim zabiegu pozostałoby nadal pełnowartościową, ciekawą powieścią, bo zbrodnia, choć krwawa, jest tu tylko pretekstem do opowieści o mrocznych tajemnicach.

Ale skończmy z ogólnikami. Czas na garść szczegółów.


"Dziewczyna z pociągu" to debiut literacki Pauli Hawkins, który szturmem wdarł się na listy światowych bestsellerów. O czym traktuje powieść, która uwiodła serca (i portfele) milionów czytelników?
Rachel, rozwódka i alkoholiczka, znalazła się na życiowym zakręcie. Dojeżdżając codziennie do Londynu obserwuje z okna pociągu życie dwójki młodych ludzi. Widzi ich każdego dnia, gdy pociąg zatrzymuje się pod semaforem. Postój trwa tylko kilka chwil, ale to wystarczy, by Rachel dorobiła do tego co widzi cała wyimaginowaną historię. Nawet nadaje imiona obserwowanej parze, nazywa ich Jess i Janson. Snuje marzenia o ich życiu, życiu jakie sama chciałaby wieść - cudownym, idealnym, wręcz bajkowym. Ten wyidealizowany obraz nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością, a słodka bajka okazuje się mroczną baśnią, pełną upiorów i nieszczęść. Pomysł ten, aczkolwiek nie nowy, dość mi przypadł do gustu. To, że nasze marzenia i rojenia często nie mają wiele wspólnego z prawdą nie jest specjalnym odkryciem, a jednak za każdym razem uzmysławiając sobie ową oczywistą oczywistość zdumiewamy się niepomiernie, nieprawdaż?
Dość ciekawy, choć też nie nowy, jest sposób prowadzenia narracji. Co chwila zmieniamy punkt widzenia, obserwując historię oczami to jednego, to drugiego bohatera. Co więcej, chronologia również jest mocno pokrętna. Część historii dziejąca się w teraźniejszości poprzerywana jest licznymi retrospekcjami. Ten sposób prowadzenia opowieści nazwałabym narracją w stylu Tarrantino. Czyż nie przypomina wam to kultowego "Pulp fiction"? Gdyby Quentin T. nie kręcił filmów lecz pisał książki, tak z pewnością wyglądałaby narracja.
Rzecz czyta się dobrze. Język jest płynny, potoczysty, dialogi dobrze skonstruowane, akcja toczy się wartko. Pod względem fabularnym powieść ma wszystko to, co dobry thriller mieć powinien: zagadkę, liczne tropy - te pomocne i te mylące. Co i rusz wychodzi na jaw jakaś tajemnica z przeszłości, która jednak niczego nie tłumaczy, a jedynie rodzi nowe pytania.
Autorka niczym pracowita pszczółka zbiera różne rozwiązania i przędzie z nich pajęczynę opowieści. Oj, pszczółka przędąca pajęczynę?! Chyba nieco się zagalopowałam w przenośniach.
I nie tylko ja. Mam wrażenie, że zagalopowała się także autorka, robiąc wszystko by skomplikować na siłę dość prostą historię. Co i rusz dodaje kolejne, coraz mniej prawdopodobne wątki, psychika bohaterów jest coraz bardziej pokręcona, aż chce się wrzasnąć "jednego normalnego bohatera poproszę!"
W pewnej chwili zaczęłam jednak odczuwać przesyt zarówno treścią jak i formą. Rwąca się narracja wymagała znacznie więcej skupienia niż na to zasługuje błaha w istocie książka. Do tego zarówno postępowanie postaci jak i ich motywacje uważam za mocno niewiarygodne, a tym samym nieprzekonywujące. Po prostu trudno było mi uwierzyć, zapomnieć, że mam do czynienia jedynie z fikcją literacką, a to z kolei uniemożliwiło mi  w pełni zaangażować się w lekturę. Gdybym miała podsumować wrażanie z lektury jednym zdaniem, napisałabym "Przyjemna, ale przekombinowana".


A co z drugą, wspominaną na początku powieścią? Książka Charlotte Link to dzieło autorki doświadczonej i uznanej. W "Przerwanym milczeniu" pisarka skupia się na analizie wzajemnych relacji w niewielkiej grupie nierozłącznych przyjaciół. A są to relacje naprawdę toksyczne, prowadzące w konsekwencji do przerażającej zbrodni. 
Rzecz zaczyna się niewinnie: grupa niemieckich turystów wypoczywa na angielskiej prowincji. Jednak szybko wychodzi na jaw, że ta mała społeczność kryje wiele mrocznych tajemnic. Ich zachowanie pełne jest zakłamania, dwulicowości i przemocy.
Fabułę skonstruowano misternie i z żelazną logiką. Zdarzenia następują nieuchronnie jedno po drugim, nawet drobne, nieistotne na pierwszy rzut oka epizody mają swoje miejsce i znaczenie. Nic nie pozostawiono przypadkowi. Wyraźnie widać, że autorka przedkłada logikę nad suspens, przez co akcja, choć ciekawa, jest miejscami mocno przewidywalna. 
Jednak to nie akcja lecz precyzyjna i wnikliwa kreacja postaci jest najmocniejszą stroną "Przerwanego milczenia". Rzekłabym, że momentami proza Charlotte Link jest aż nazbyt drobiazgowa. Tu i ówdzie można trafić na fragmenty nieco przegadane, a wtedy palec aż sam się rwie do szybszego przewracania kartek w poszukiwaniu bardziej ożywionej akcji. Podkreślam jednak, że są to przypadki sporadyczne, nie psujące przyjemności płynącej z czytania.
Wracając do bohaterów. Żaden z nich nie pozostawiania czytelnika obojętnym - jedni budzą sympatię, inni niechęć, jeszcze inni irytują albo wręcz wkurzają. Czasami miałam ochotę nawrzucać tej czy innej osobie, zapominając, że to przecież tylko twory kreacji literackiej. Daleko posunięty realizm i wiarygodność postaci sprawiają, że książka niemieckiej autorki jest naprawdę przerażająca. To, o czym opowiada, mogło zdarzyć się tuż za ścianą, mogło przydarzyć się mnie albo tobie. Przemoc psychiatryczna i fizyczna, to zło, które czai się wszędzie, a przyzwalające to zło milczenie to jedna z wielkich bolączek naszego społeczeństwa. Iluż nieszczęść i tragedii można by uniknąć, gdybyśmy na widok zła nie odwracali wzroku w drugą stronę, gdybyśmy nie milczeli, nie mówili "to nie moja sprawa".
Ogólnie pozytywne wrażenie z lektury, psuje niestety nieco ostatni rozdział. Autorka wie, że musi podomykać poboczne wątki, robi to jednak dość niezręcznie. Odniosłam wrażenie, że ta część powieści dopisana została niejako z musu, bez polotu, jakby ktoś stał nad głową pisarki i krzyczał "szybciej, szybciej". Jakby tego było mało, przyklejony na siłę happy end, zupełnie nie pasuje do mrocznej, przygnębiającej atmosfery powieści. "Żyli długo i szczęśliwie" to historia ewidentnie zapożyczone z innej bajki. Trochę szkoda, bo zakończenie to coś, co najdłużej pozostaje w pamięci czytelnika. Niezręczna końcówka jest niczym łyżka dziegciu w beczce miodu - okrutnie psuje całość.

Tytuł: Dziewczyna z pociągu
Tytuł oryginału: The Girl on the Train
Autor: Paula Hawkins
Tłumacz: Jan Kraśko
Wydawca: Świat książki
Data wydania: 14-10-2015
Liczba stron: 328
ISBN: 978-83-8031-450-4 

Tytuł: Przerwane milczenie
Tytuł oryginału: Am Ende des Schweigens
Autor: Charlotte Link
Tłumacz: Sława Lisiecka
Wydawca: Sonia Draga
Data wydania: 12-08-2013
Liczba stron: 560

ISBN: 978-83-7508-815-1 




4 komentarze:

  1. Dziewczyna z pociągu w moim stosiku. ;) Ciekawe, czy odniose podobne wrażenia po lekturze ;)


    Pozdrawiam! ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Charlotte Link się zachwycam i myślę, że pomimo swoich wzlotów i upadków trzyma naprawdę wysoki poziom. Co do "Dziewczyny z pociągu" nie jest już tak pozytywnie nastawiony. Kwestia gustu.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też pani Link dużo bardziej przypadła do gustu. Sądząc po wynikach sprzedaży jesteśmy jednak w mniejszości :)

      Usuń
  3. Nie czytałam jeszcze książki pani Link, ale co do "Dziewczyny z pociągu" miałam bardzo mieszane uczucia. Niby fabuła, niby jakiś styl, niby thriller, a wszystko jakieś takie spokojne i pozbawione dreszczyku emocji. Świetny post :)


    Tydzień z Agnieszką Opolską do wygrania 3 egzemplarze Anny May z autografem :)
    http://artemis-shelf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń