niedziela, 17 stycznia 2016

NA JEDEN WIECZÓR

POKRĘTNE DROGI MARKETINGU



Tytuł: Zamieć śnieżna i woń migdałów

Tytuł oryginału: Snöstorm och mandeldoft
Autor: Camilla Lackberg
Tłumacz: Inga Sawicka
Wydawca: Czarna Owca
Data wydania: 05-12-2012
Liczba stron: 144
ISBN: 978-83-7554-228-8 


Kilka dni temu Empik podsumował wyniki sprzedaży za rok 2015. Zaskoczeń raczej nie było. Moją uwagę przykuł jednak ten fragment (cytat za portalem granice.pl):


"Dlatego też dalej pojawiła się Camilla Lackberg - królowa skandynawskich kryminałów. Najczęściej wybierano jej powieść Zamieć śnieżna i woń migdałów, a także Pogromcę lwów. Na szczycie najlepiej sprzedających się książek znalazło się też Co nas nie zabije, czyli ciekawy przypadek kontynuowania sagi Millennium (zmarłego już Stiega Larssona) przez innego autora."  *)
Przytoczony urywek skłonił mnie po raz kolejny do rozmyślań na temat pokrętnych technik marketingowych. Autor notki jednym tchem wymienia "Co nas nie zabije" - 625 stron, cena około 30 zł, "Pogromcę lwów" - 450 stron, cena około 30 zł i  "Zamieć śnieżną i woń migdałów" - 144 strony, cena w promocji Empiku 8,49 zł, czyli mniej niż durny kolorowy magazyn. Myślę, że to wyjaśnia tajemnicę, dlaczego książka wydana w roku 2012 nagle po trzech latach pojawiła się na liście bestselerów. Początkowa cena  (cena w Empiku przed promocją 29,90 zł) była, w moim odczuciu, mocno przesadzona. Natomiast książka w twardej oprawie za 8,49 zł do tego mocno promowana w okresie świątecznej gorączki zakupowej, z pewnością znalazła wielu nabywców. Mnie udało się ją kupić jeszcze troszkę taniej, bo dzięki połączeniu z innymi bożonarodzeniowymi promocjami, ostatecznie zapłaciłam 7,99.

Co mogliśmy dostać za nasze 8,49? (Piszę w czasie przeszłym, bo obecnie cena znowu nieco podskoczyła).  

"Zamieć śnieżna i woń migdałów" to cieniutka, ale pięknie wydana książka. Rzecz zupełnie nie podobna do typowego, skandynawskiego kryminału. Zwięzła, konkretna, bez drobiazgowych opisów, choć nie pozbawiona elementów analizy psychologicznej. Przypomina bardziej rozbudowane opowiadanie niż pełnokrwista powieść. Właściwie tekst bardziej nadaje się do opublikowania w jakimś zbiorku opowiadań czy antologii niż do publikacji jako samodzielne dzieło. 

Zarówno objętością jak i zawartością przywodzi na myśl stare kryminały, takie jakie wydawano w kultowych seriach „Z kluczykiem” i „Z jamnikiem”. Mamy tu do czynienia z charakterystyczną dla gatunku „zagadką zamkniętego pokoju”.  Jest więc grupa ludzi odciętych od świata, jest zbrodnia, jest samotny detektyw usiłujący rozwikłać zagadkę, jest mnóstwo tropów – zarówno tych prowadzących ku prawdzie jak i tych zwodniczych.  Jest też, bo jakże by inaczej, zaskakujące rozwiązanie.

Książka wciąga, przeczytałam ją z wielką przyjemnością w jeden wieczór. Niestety, na sam koniec dopadło mnie malutkie rozczarowanie. W klasycznym kryminale (a za taki uważam „Zamieć śnieżną i woń migdałów”) liczy się nie tylko kto i dlaczego zabił, lecz także to, w jaki sposób detektyw odkrył prawdę.  I tutaj mamy maleńki zgrzyt. Zamiast dedukcji, zamiast żelaznej logiki  mamy chwilę natchnienia, podczas której odpowiedź w niemalże czarodziejski sposób spływa na śledczego. Takie rozwiązanie zupełnie nie przypadło mi do gustu.

* Całość tekstu można znaleźć  tutaj.

4 komentarze:

  1. Kiedyś chciałam dać szansę autorce, jednak to nie był ten czas. Wiem, że w najbliższym czasie spróbuję znów.


    Pozdrawiam,
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za szwedzkimi kryminałami, ale ta autorka jakoś przypadła mi do gustu. Chyba więc warto spróbować.

      Usuń
  2. Nie wiem... jestem rozdarta. Słyszałam wiele pozytywnych, jak i negatywnych opinii o tej publikacji. Na razie się wstrzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez wątpienia nie jest to najlepsza pozycja w dorobku tej autorki.

      Usuń