poniedziałek, 21 kwietnia 2014

O NIEDOGODNOŚCIACH KLASYCZNEJ EDUKACJI


 KSIĄŻKA NAPISANA SOLIDNIE, ALE NIE WIEM DLA KOGO

Europa jest kobietą. Iwona Kienzler - okładka
Tytuł: Europa jest kobietą. Romanse i miłości sławnych Europejek
Autor: Iwona Kienzler
Wydawca:Bellona
Data wydania: 2014-03-27
Liczba stron:312
ISBN: 978-83-11-13150-7


Gdy wydawnictwo cechujące się chociażby szczątkowym profesjonalizmem podejmuje decyzję o publikacji tej czy innej książki, zaczyna zazwyczaj od określenia grupy docelowej, czyli mówiąc po polsku, szuka odpowiedzi na pytanie dla kogo pozycja ta jest przeznaczona. Na tej podstawie rozstrzyga szereg mniej lub bardziej ważnych kwestii. Począwszy od podstawowej – czy w ogóle warto wchodzić w ten interes, poprzez wybór strategii marketingowej, aż po projekt okładki (to ostatnie zagadnienie wcale nie jest takie błahe, jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać).
W przypadku książek popularno-naukowych, pytanie „do kogo adresowana jest ta książka” pada  (przynajmniej metaforycznie) znacznie wcześniej. Stawia je autor sam sobie zanim napisze chociażby pierwsze słowo. A przynajmniej powinien je sobie postawić.  Wszak inaczej pisze się pozycje skierowane do  pasjonatów lub znawców tematu, inaczej książki przeznaczone dla szerokiego kręgu odbiorców, niespecjalnie obeznanych z tematem.
W pierwszym przypadku nadrzędne znaczenie ma dobór omawianych zagadnień. Dobrze jest pominąć tematy podstawowe, gdyż rozwodzenie się nad dobrze znanymi faktami znudzi, a może nawet wręcz zniechęci, czytelnika. W przypadku drugim należy postępować dokładnie odwrotnie - wskazane jest całościowe naświetlenie tematu, tak by osoba stawiająca pierwsze kroki w danej dziedzinie nie pogubiła się w gąszczu informacji. Należy przy tym pamiętać, że książka popularno-naukowa to nie podręcznik. Oprócz rzetelnej  zawartości merytorycznej powinna mieć także ciekawą, wciągającą formę.
Po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron pracy Iwony Kienzler „Europa jest kobietą” pojęłam, że ani wydawca, ani autorka pytania takiego sobie nie postawili. Stylowa okładka oraz podtytuł „Romanse i miłości sławnych Europejek” sugerowały nieznane ciekawostki z życia znanych kobiet. W przeświadczeniu  tym utwierdził mnie tekst na czwartej stronie okładki, zwany coraz częściej z angielska blurbem. Tyle o oczekiwaniach, a co naprawdę znalazłam w środku?
Publikację z pewnością przygotowano starannie. Autorka rzetelnie przestudiowała zagadnienie, wszystkie przytaczane fakty mają oparcie w materiałach źródłowych lub uznanych opracowaniach. Na kartach książki nie znajdziemy żadnych domysłów ani spekulacji. To oczywiście dobrze, ale… Sęk w tym, że osoba interesująca się historią nie znajdzie w książce „Europa jest kobietą” nic, o czym by wcześniej nie wiedziała. Nie dokonano też żadnej, chociażby pobieżnej eliminacji zgromadzonego materiału, nie podjęto najmniejszej próby pogłębienia wybranych zagadnień. W efekcie powstał szereg króciutkich esejów, płytkich niczym kałuża po trzydniowym upale. Jeśli dodać do tego suchy, podręcznikowy styl autorki, otrzymujemy coś w rodzaju bryku dla gimnazjalistów.  Po zakończeniu lektury pomyślałam, że książka przypomina mi jako żywo japońską wycieczkę „sto miast w pięć dni”. Rzecz zapowiada się ciekawie, a w rzeczywistości męczy i nudzi. 
Europa jest kobietą” nie pełni ani funkcji popularyzatorskiej, ani edukacyjnej. Pozbawiony  polotu, telegraficzny  styl raczej nie urzeknie osoby nie zainteresowanej tematem. Mógłby odpowiadać czytelnikowi, który już łyknął bakcyla historii i chce poszerzyć wiedzę, ale ktoś, kto nie zna faktów przedstawionych w opracowaniu, prawdopodobnie z historią miał niewiele do czynienia. A może jestem ofiarą „starej szkoły”, przykładającej ogromną wagę do wiedzy ogólnej i to, co dla mnie i dla moich rówieśników jest oczywiste, dla czytelników nieco młodszych wcale oczywiste nie jest?

Moja ocena: 4/10

Opinia zgłoszona do wyzwania: Klucznik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz