piątek, 4 kwietnia 2014

JAK WAŻNA JEST KOLEJNOŚC

JO NESBØ –„POLICJA”


JO NESBØ – POLICJA
Tytuł: Policja
Tytuł oryginału: Politi
Autor: Jo Nesbø
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: 2013
Liczba stron: 472
ISBN: 978-83-245-9406-1 

Po wyśmienitej, wręcz rewelacyjnej książce „Czerwone gardło” (http://polekturze.blogspot.com/2014/03/jo-nesb-czerwone-gardo.html) nie byłam w stanie oprzeć się promocji i z niekłamanym entuzjazmem kupiłam kolejną powieść Jo Nesbø „Policja”. Nie na darmo jednak przysłowie mówi, że chytry dwa razy traci. „Policja” to dziesiąta książka z cyklu o Harrym Hole. W przeciwieństwie do „Czerwonego gardła” bardzo mocno związana z poprzednimi tomami. Wiele wątków i aluzji było dla mnie najzwyczajniej w świecie niezrozumiałe, a tym samym nudne. Jestem niemal pewna, że gdybym czytała po kolei wrażenia byłyby znacznie lepsze. Ale cóż... promocja -50%. Sami rozumiecie. Czuję się usprawiedliwiona, bo z „Czerwonym gardłem” (trzecia z kolei książka cyklu) takich problemów nie miałam. Jeśli nawet to i owo mi umknęło, to i tak lektura była więcej niż satysfakcjonująca. Obawiam się, że wspomniana okoliczność wpłynęła znacznie na mój odbiór „Policji”. Prawdopodobnie jestem względem tej książki zbyt krytyczna. Proszę więc Czytelnika o uwzględnienie tego faktu.
„Policja” to skrzyżowanie sensacji z klasycznym kryminałem: mamy zagadkę rozwiązaną dopiero na ostatnich stronach, mamy też dynamiczną akcję. Powieść, choć obszerna, nie jest przegadana, ma dobrą fabułę i ciekawy rytm. Brakuje jej jednak tego „czegoś”, co miało „Czerwone gardło”. Czegoś, co sprawia, że nie jesteśmy w stanie oderwać się od lektury. „Policję” owszem, czytałam z zainteresowaniem, ale bez wypieków na twarzy. Bez większego wewnętrznego sprzeciwu odkładałam książkę na bok, gdy nadchodził czas na spacer z mopsami albo oglądanie „Komisarza Aleksa” (wiem, wiem, że to kiepski serial, ale cóż na to poradzę, że go lubię?). I w tym miejscu właściwie mogłabym zakończyć, bo co to za kryminał, który przegrywa konkurencję z polskim serialem?
Nie jest jednak tak źle. Przede wszystkim mamy w powieści to, za co szczególnie polubiłam Nesbø - dobrze zarysowane, ciekawe postaci. Możemy je lubić, albo nie, ale na pewno nie są nam obojętne. Szczerze niepokoimy się ich losem, tym bardziej, że u norweskiego pisarza nikt (może poza samym Harrym Hole) nie ma niesławnej „ochrony scenariuszowej”. Nigdy nie możemy być pewni, co za chwilę przytrafi się któremuś z bohaterów.
Po drugie, fabuła, choć oparta na dość ogranym pomyśle seryjnego zabójcy, jest naprawdę ciekawa, a niektóre pomysły – zdrowo odjechane (że pozwolę sobie użyć slangu). Autor nie cacka się z czytelnikiem, nie owija niczego w bawełnę, nie łagodzi okrucieństwa i, co niezwykle ważne, nie próbuje flirtować ze złem. Być może jestem staroświecka, ale trudno jest mi zaakceptować popularną ostatnimi czasy w pop kulturze koncepcję sympatycznych seryjnych morderców i miłych płatnych zabójców („No cóż, gościu ma taką pracę, ale poza tym jest cool”). Na szczęście u Nesbø nic takiego nie ma. Zło jest złe, mroczne i przerażające. Nie ma w nim nic pociągającego. A najstraszniejsza jest jego siła. Nie ma co ukrywać – kilkakrotnie podczas lektury poczułam na plecach nieprzyjemne dreszcze.
I tak mimo początkowych zastrzeżeń, nie zniechęciłam się bynajmniej do twórczości Nesbø. Z pewnością w niedługim czasie sięgnę po kolejne pozycje tego autora, lecz tym razem będę czytała jak Pan Bóg przykazał – po kolei, od pierwszego tomu począwszy.

Moja ocena: 8/10

Książka zgłoszona do wyzwania Klucznik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz