sobota, 29 marca 2014

SKANDALISTA WYSTAWIA SKANDALISTĘ

LÓD SOROKINA W TEATRZE NARODOWYM



Teatr Narodowy w Warszawie
Tytuł: Lód (Лeд)
Przekład: Agnieszka Lubomira Piotrowska
Adaptacja, reżyseria, opracowanie muzyczne: Konstantin Bogomołow
Scenografia: Larisa Łomakina
ObsadaWiktoria Gorodeckaja, Anna Grycewicz, Bożena Stachura, Danuta Stenka,Milena Suszyńska, Mariusz Bonaszewski, Dobromir Dymecki, Waldemar Kownacki, Karol Pocheć, Przemysław Stippa, Jerzy Radziwiłowicz, Mateusz Rusin

Czym jest „Lód”? Fantastyką? Alegorią? Gigantyczną metaforą? Wielopoziomowym szyderstwem? A może wszystkim po trochu?
Oto po setkach tysięcy lat uśpienia następuje przebudzenie rasy „nadistot”, twórców światów i piewców kosmicznego ładu. Znają nie tylko język rozumu lecz także, a właściwie przede wszystkim,  język serca. Żyją na wyższym, uduchowionym poziomie, odcinając się od „maszyn z mięsa”. Siebie nazywają żywymi lub Braćmi Serca, pozostałych – martwymi lub pustymi. Ich nadrzędnym, jedynym celem, celem któremu podporządkowują wszystkie swe działania, bez względu na cenę, jest przywrócenie Pierwotnej Harmonii.
Realizując "Lód" reżyser, Konstatin Bogomołow, zwany przez niektórych "pierwszym skandalistą Rosji", wybrał prostą, wręcz ascetyczną formę. Przekaz oparł nie na scenografii, nie na rozbudowanej warstwie inscenizacyjnej lecz na subtelnych różnicach w grze aktorów – to dzięki ich kunsztowi i mistrzowskiej interpretacji ról od pierwszej sceny nie tyle  widzimy, co czujemy podział na dwa światy.
„Maszyny z mięsa” recytują swe teksty beznamiętnie, bez intonacji, wypluwając słowo za słowem niczym automaty, posługują się rynsztokowym językiem, pełnym przekleństw i wulgaryzmów, ich zachowania są prostackie, prymitywne i niesmaczne. Ich życie nie jest prawdziwe – rodzą się i umierają martwi, płodząc podobnych do siebie martwych. Nawet sceny gwałtów i przemocy są nieprawdziwe – widz nie obserwuje ich, a jedynie czyta opisy wyświetlane na ogromnym ekranie.
Co innego żywi. Ich gra jest pełna emocji, subtelnych półtonów, niedomówień i uczuć. Obserwujemy jak z żelazną konsekwencją, przez dziesięciolecia – od początku ubiegłego wieku, aż po czasy nam współczesne bez wytchnienia poszukują sobie podobnych, by naprawić błąd sprzed eonów i przywrócić kosmiczny porządek.
Patrzą Sercem. Mówią Sercem. Czują Sercem. Czyżby posłańcy miłości? Tylko czemu drogę ku świetlanej przyszłości brukują tysiącami trupów i bezmiarem ludzkiego cierpienia? Czy naprawdę są orędownikami miłości czy raczej sadystycznymi mordercami? Czy obiecana utopia nie jest jedynie kolejnym zbrodniczym systemem?
I tak oto znaleźliśmy odpowiedź na postawione na początku pytanie: czym jest „Lód”. To bezkompromisowe, szydercze rozliczenie historii XX wieku, wieku totalitaryzmu, wojen i przemocy ukrywających się pod płaszczykiem szczytnych haseł.
Spektakl Teatru Narodowego nie byłby tym, czym jest, bez wybitnych aktorów. Po samozwańczych „gwiazdach”, którymi raczą nas na co dzień telewizja i kino, spotkanie z mistrzami sceny to prawdziwa uczta. Kreacja Danuty Stenki to prawdziwy majstersztyk. Stenka po raz kolejny udowadnia, że jest jedną z najzdolniejszych i najlepszych (jeśli nie najlepszą) współczesnych polskich aktorek. Nie ustępuje jej pola Jerzy Radziwiłłowicz, wcielający się w spektaklu (podobnie jak większość artystów) w kilka postaci. Łatwość z jaką w ciągu kilku chwil ze zmęczonego życiem, starego naukowca przeistacza się w prostackiego oficera bezpieki, poraża.

Nie można jednak pominąć faktu, że „Lód” w reżyserii Konstantin Bogomołowa jest spektaklem niezwykle trudnym w odbiorze, wymagającym ogromnego skupienia i sporego wyrobienia. Mamy tu do czynienia nie tyle z adaptacją powieści, co ze zlepkiem wielu, statycznych, czasami kilkunastominutowych monologów. Aktorzy nie odgrywają wydarzeń lecz opowiadają o nich. Opowiadają długo – przedstawienie trwa blisko trzy godziny bez przerwy, co dla wielu osób może być jednak zbyt nużące.
I choć na mnie spektakl wywarł pozytywne wrażenie, nie polecam go osobom źle znoszącym koncentrację przekleństw i nadmierną dosłowność opisów wszelakich czynności fizjologicznych. Mamy ani teściowej na "Lód" w Teatrze Narodowym zdecydowanie bym nie zabrała. Nie wspominając nawet o nieletnich dzieciach.

1 komentarz:

  1. Po pierwsze: daleko mi do Warszawy, po drugie: nie moja bajka. :)

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń