piątek, 21 marca 2014

MICHEL FABER - JABŁKO

KONTYNUACJA, KTÓRA KONTYNUACJĄ NIE JEST 




TytułJabłko
Tytuł oryginału  The Apple
Autor: Michel Faber
Tłumacz:Maciej Świerkocki
Wydawca: W.A.B.
Data wydania:  2007
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-7414-318-9

Po ogromnym sukcesie powieści „Szkarłatny płatek i biały” Faber wraca jeszcze raz do postaci znanych z kart tej książki. Tym razem dziełem skromniejszym - przynajmniej objętościowo - zbiorem opowiadań „Jabłko”. Niech cię jednak, czytelniku, nie zmyli ogromny napis na okładce „Powrót bohaterów Szkarłatnego płatka”. Owszem, bohaterowie wracają, ale w innych czasach i sytuacjach. Nie jest więc „Jabłko” kontynuacją w pełnym tego słowa znaczeniu, a jedynie swobodnym nawiązaniem do poprzedniego utworu. Tym niemniej trudno zgodzić się ze stwierdzeniem wydawcy i zapewnieniami autora (zawartymi w przydługim nieco, jak na mój gust, wstępie), że jest to dzieło w pełni samodzielne. Część opowiadań rzeczywiście broni się sama. „Boże Narodzenie na Silver Street”, „Clara i Pan Szczur” czy „Czekoladowe serduszka z Nowego Świata” są tekstami niezależnymi, które mogłyby zaistnieć (przynajmniej teoretycznie) nawet gdyby „Płatek…” nigdy nie ujrzał światła dziennego. Mogłyby też (oczywiście też tylko teoretycznie) powstać na długo przed jego napisaniem. Z drugiej strony opowiadanie „Lekarstwo” jest niezwykle głęboko osadzone w realiach powieści. Śmiem twierdzić, że osoby które jej nie czytały niewiele zrozumieją i najpewniej wynudzą się setnie. Także zakończenie tekstu „Chmara kobiet w wielkich kapeluszach” nabiera dodatkowego wymiaru, gdy rozpatrywać je w kontekście wydarzeń z „Płatka…”
W zbiorku znajdziemy zarówno opowieści osadzone w czasie przed, jak i po „Płatku…”. Jedno dzieje się niemal współcześnie - poznajemy w nim potomków osób znanych z kart powieści. Nie dowiemy się jednak zbyt wiele o ich losach. „Jabłko” to zbiór miniatur, migawek z życia ludzi epoki wiktoriańskiej i edwardiańskiej napisanych w stylistyce zupełnie innej niż powieść, której jakoby jest kontynuacją. Mamy tu do czynienia z Faberem takim, jakiego znamy z „Ewangelii Ognia” (http://polekturze.blogspot.com/2014/01/dwa-wieczory-swietnej-zabawy.html) – minimalistycznego, oszczędnego w słowach, wręcz lakonicznego. Zaskakująca jest też różnorodność opowiadań: od hiperrealistycznej opowieści obyczajowo-społecznej, poprzez tekst pełen ironii, aż po nieco rzewne lub wręcz sentymentalne wspomnienia. Po zastanowieniu nie wiem komu polecić tę książkę: czytelnik oczekujący dzieła epickiego na modłę powieści dickensowskiej (takiej jak "Płatek...") będzie mocno rozczarowany, natomiast miłośnicy krótkiej formy bez znajomości bazowej powieści siłą rzeczy stracą znaczną część smaczków.
O czym lojalnie uprzedzam.

Moja ocena: 5/10
Recenzja zgłoszona do wyzwania: Grunt to okładka




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz