czwartek, 27 marca 2014

CICHA WIARA W ANIOŁY - R.J. Ellory

W POSZUKIWANIU KRYMINAŁU DOSKONAŁEGO


Tytuł: Cicha wiara w anioły
Tytuł oryginału: A Quiet Belief in Angels
Autor: R.J Ellory
Tłumaczenie: Tatiana i Piotr Grzegorzewscy
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie 
Data wydania: 2010 
ISBN: 978-83-245-8768-1 
Liczba stron: 408



"Cicha wiara w anioły" jest książką nierówną. Nawet bardzo nierówną. Na szczęście fragmentów dobrych, a miejscami wręcz znakomitych jest znacznie więcej niż tych słabszych. Zaczyna się bardzo dobrze, rzekłabym nawet nieco „kingowsko”. Mała, senna mieścina, gdzieś na południu Stanów, gdzie wszyscy się znają i – przynajmniej z pozoru – wszystko o sobie wiedzą. A jednak spokój to tylko pozorny, bo gdzieś blisko, tuż obok, kryje się ZŁO. Zło, które ma znajomą-nieznajomą twarz. Ktoś morduje bestialsko małe dziewczynki. Ktoś kto mieszka tuż obok. Sąsiad, a może nawet przyjaciel? Mógłby to być wstęp do kolejnego, typowego kryminału, jakich dziesiątki, jeśli nie setki, zalegają na sklepowych półkach. R.J. Ellory nie idzie jednak utartą drogą, nie koncentruje się na śledztwie – ani tym oficjalnym, ani nieoficjalnym. Zajmuje go co innego – jak kontaktem ze złem wpływa na psychikę człowieka: najpierw chłopca, potem nastolatka, aż wreszcie dorosłego mężczyzny. Czy bohater będzie w stanie uwolnić się od traumy dzieciństwa?  Naznaczony niczym stygmatem wspomnieniem zbrodni, nie potrafi zerwać z przeszłością. Tym co pomaga mu w zmaganiach z losem jest tytułowa cicha wiara w anioły, rozumiana w tym kontekście dosłownie. Dla chłopca anioły są bytami realnymi, zwiastującymi zarówno szczęście, jak i nadciągające tragedie. 
Wraz z wejściem w dorosłość w życiu bohatera następuje okres względnego szczęścia, zapoczątkowany - paradoksalnie - niczym mocnym akordem, nieoczekiwaną tragedią. Mężczyzna (bo nasz bohater zdążył już dorosnąć) ucieka do dużego miasta,  by w końcu wieść tam normalne życie. W zamyśle artystycznym ma być ono kontrapunktem dla mrocznego dzieciństwa i czających się w przyszłości, kolejnych dramatów. Jest rzeczą oczywistą, że znacznie łatwiej jest opisać w sposób wciągający niesamowite (nawet przerażające) zdarzenia, niż zwyczajne życie. To wielka sztuka przedstawić codzienność tak, by drobne radości i smuteczki zainteresowały czytelnika. Do tego trzeba mistrza, a przynajmniej sprawnego rzemieślnika. Ellory wyraźnie nie poradził sobie z tym zadaniem. Nie będę ukrywać, że tę część książki poznałam dość pobieżnie, raczej kartkując niż czytając.
Na szczęście (dla czytelnika), naszego bohatera znowu dopada seria nieszczęść, a akcja odzyskuje tempo, choć powieść nie ma już tego uroku, co w pierwszej części. Zagadka w końcu zostaje rozwiązana, a zakończenie niewątpliwie jest zaskakujące. 
Po lekturze książki "Cicha wiara w anioły" nie mogę powiedzieć, że oto znalazłam kryminał doskonały, ale mam wrażenie, że bardzo zbliżyłam się do upragnionego celu.

Moja ocena: 6.5/10

Książka zgłoszona do wyzwania Czytam literaturę amerykańską

1 komentarz:

  1. Tak, masz rację, o codzienności jest czasami najtrudniej pisać.

    OdpowiedzUsuń