piątek, 14 marca 2014

MOJA KRÓTKA HISTORIA - STEPHEN HAWKING

ARTYKUŁ RODEM Z WIKIPEDII



TytułMoja krótka historia
Tytuł oryginału  A Brief History Of Mine
AutorStephen Hawking
TłumaczAgnieszka Sobolewska
Wydawca: W.A.B.
Data wydania:  Luty 2014
Liczba stron: 152
ISBN: 978-83-280-0884-7

Zwięzły styl, przekazywanie czytelnikowi tylko niezbędnego minimum informacji, czyli rozwiązania, które zaprowadziły „Krótką historię czasu” na szczyt list bestsellerów, sprawdza się świetnie w przypadku literatury popularno-naukowej, ale zupełnie nie pasuje do książki biograficznej. Sięgając po autobiografię Stephena Hawkinga zastanawiałam się, jak można tak bogaty życiorys zmieścić na 150 stronach, tym bardziej, że część miejsca zajmują fotografie (swoją drogą są one najciekawszym elementem publikacji). 
Moja krótka historia” napisana jest w manierze iście telegraficznej: autorowi wystarczy jeden akapit, by opisać wizyty na pięciu kontynentach, jednym zdaniem (dosłownie jednym) załatwia sprawę spotkań z przywódcami największych państw, miesiące spędzone w domu Roberta Gravesa zasługują zaledwie na kilka zdawkowych akapitów. W rezultacie cały czas miałam wrażenie, że czytam rozbudowany artykuł z Wikipedii, a nie dzieło bądź co bądź literackie. Do tego mniej więcej połowa książki poświęcona jest nie życiu genialnego astrofizyka i kosmologa lecz zagadnieniom stricte naukowym. Jest oczywiste, że biografia Hawkinga nie może się bez tego obejść – rzecz nie w obecności tych rozważań, a w źle wyważonej proporcji. To tak, jakby połowę książki o Beethovenie zajmowały partytury symfonii.
Książka nie jest jednak pozbawiona plusów. Największym jest przebijająca niemalże z każdej linijki ogromna kultura osobista autora. W przeciwieństwie do literatury „celebryckiej” nie znajdziemy w „Mojej krótkiej historii” żadnych skandali. Hawking nie obrzuca nikogo błotem, wręcz przeciwnie, o wszystkich (nie wyłączając swych przeciwników naukowych i dwóch byłych żon) pisze ciepło i ze zrozumieniem, rzucając tu i ówdzie jakiś błyskotliwy dowcip. Nie można też odmówić mu sporej dozy ironii i autoironii oraz dystansu do własnej osoby.
Nie lubię naginania faktów, a wydawnictwo W.A.B. reklamując książkę  Stephena Hawkinga sloganem „Znawca tajemnic wszechświata wyjawia sekrety ze swojego prywatnego życia”, nagina fakty do granic wytrzymałości. Autor nie zdradza niczego, co nie byłoby powszechnie wiadome. I nie chodzi mi o brak pikantnych szczegółów czy skandali, ani o wyciąganie na światło dzienne szczegółów z życia  osobistego - szanuję prawo każdej osoby, nawet bardzo znanej, do prywatności. Sięgając po "Moją krótką historię" liczyłam, że dowiem się czegoś o człowieku, o jego przeżyciach, zmaganiach z losem, wzlotach i upadkach, oczekiwałam też jakiś ciekawostek i anegdot z życia najtęższych umysłów XX i XXI wieku. Chciałam popatrzeć oczami Hawkinga na miejsca, w których nie byłam, na ludzi, których nie dane mi było poznać i  na wydarzenia, w których nie było mi sądzone uczestniczyć. Tymczasem dostałam cukierkową opowieść, w której wszyscy są dobrzy i nawet ciężka choroba jest dobrodziejstwem.

Moja ocena: 5/10 

Książka zgłoszona do wyzwania Czytam literaturę amerykańską (wiem, że Hawking jest Brytyjczykiem, ale regulamin dopuszcza książki autorów innych narodowości, jeśli w tekście jest mowa o Ameryce).

2 komentarze:

  1. Oj nie, ta maniera o której wspominasz mnie totalnie odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, spokojnie można sobie darować. Jest dużo ciekawszych książek.

    OdpowiedzUsuń