środa, 30 kwietnia 2014

MUSICIE TO PRZECZYTAĆ

ŚWIAT WEDŁUG CHOMIKA

Dziennik Edwarda Chomika 1990-1990 - okładka
Tytuł: Dziennik Edwarda Chomika 1990-1990
Tytuł oryginału: The Diary of Edward The Hamster
Autor: Miriam Elia, Ezra Elia
Tłumaczenie: Maria Zalasa
Wydawca: Feeria
Data wydania: 2014
Liczba stron: 96
ISBN: 978-83-7229-373-2



Każdemu zdarza się czasem takie piętnaście-dwadzieścia minut, z którymi nie wiadomo co począć. Za mało czasu, żeby zrobić coś sensownego, a za dużo, by go tak po prostu zmarnować. To świetny moment, żeby zaparzyć sobie filiżankę dobrej herbaty, albo kawy – co kto lubi i poczytać o przygodach chomika Edwarda.
„Dziennik Edwarda Chomika 1990-1990” Miriam i Ezry Elia to urocza książeczka, niemalże broszurka, pełna zaskakującego, gorzko-rzewnego humoru. Potencjalnego czytelnika może zmylić forma graficzna: twarda okładka, kwadratowy format, duża czcionka, liczne ilustracje, rozmieszczenie tekstu - zaledwie kilka zdań na stronie (a bywa, że tylko jedno zdanie) sugeruje, że mamy do czynienia z książeczką dla dzieci. Nic bardziej błędnego! „Dziennik Edwarda Chomika” to lektura dla dorosłych i to nie wszystkich, a jedynie dla miłośników humoru określanego mianem „angielski” (choć autorzy Anglikami nie są).
Mam na imię Edward i jestem chomikiem – przedstawia się bohater. – Po co pisać? Życie jest klatką z pustych słów” – pyta retorycznie i na koniec dodaje: „Mój dziennik przeniesie cząstkę mnie w wieczną światłość”.
Już wiesz, Drogi Potencjalny Czytelniku, że Edward Chomik to postać nietuzinkowa: filozof, intelektualista, autor pamiętnika pełnego egzystencjalnych przemyśleń i celnych uwag na temat codzienności. Z każdego zdania, co ja mówię – z każdego słowa, przebija absurdalny humor. Co i rusz napotykamy na subtelne aluzje i nawiązania. Tak pisali by twórcy grupy Monty Python, gdyby byli chomikami.
Szkoda tylko, że dziennik nie ma szczęśliwego zakończenia. Cóż, życie chomika jest krótkie. Bardzo krótkie.

Moja ocena: 10/10

Opinia zgłoszona do wyzwania: Klucznik
Opinia zgłoszona do wyzwania:  Czytamy literaturę amerykańską
Opinia zgłoszona do wyzwania:  Grunt to okładka


1 komentarz:

  1. Super pozycja. Broszura jest do 48, lub licząc w inny sposób do 64 stron, więc rzeczywiście niemalże broszura :) Kocham angielski humor, byłam tam ponad 3 lata. Strasznie mi się podoba ta publikacja.

    OdpowiedzUsuń