sobota, 15 lutego 2014

OBY JEDNAK NIE OSTATNIE

POWIEŚĆ, KTÓRA UZALEŻNIA


Tytuł: Ostatnie rozdanie
Autor: Wiesław Myśliwski
Wydawca: Znak
Data wydania: 09-09-2013
Liczba stron: 448
ISBN: 978-83-240-2780-4


Sama nie wiem, jak się zabrać do opisywania tej książki. Kłopot miał zresztą chyba sam wydawca, bo opis „powieść filozoficzna i wielowymiarowa, której tematem jest człowiek i ludzki los zawieszony między przypadkiem a koniecznością” pasuje jak ulał do większości książek ambitniejszych nieco niż opowieść o rzygających zombie.
„Ostatnie rozdanie” Wiesława Myśliwskiego, jest dziełem nietuzinkowym. Fabuła jest w znacznej mierze pretekstowa: narrator (książkę napisano w pierwszej osobie) przegląda kartki starego, rozsypującego się notesu. Zapiski sprzed lat przywołują wspomnienia ludzi i miejsc, które w jakiś sposób wpłynęły na życie bohatera, określiły jego los i zdeterminowały postrzeganie świata. Uważny, czytelnik, znający wcześniejszą twórczość Myśliwskiego, znajdzie szereg aluzji do wcześniejszych dzieł. Ot, chociażby krótki akapit opisujący spotkanie z hrabią i jego służącym, które stało się osnową dramatu „Klucznik”. Więcej smaczków nie zdradzę, aby nie psuć zabawy.
„Ostatnie rozdanie” nie należy do książek czytanych jednym tchem – przynajmniej mnie lektura zajęła kilka tygodni. Powolna narracja, pełna odwołań i dygresji męczy, ale – choć to bez wątpienia zabrzmi dziwnie - jednocześnie wciąga. Jest w odbiorze tego działa jakiś paradoks, którego nie potrafię wytłumaczyć. Znużona lekturą kilkakrotnie odkładałam książkę na bok po to tylko, by po chwili znowu po nią sięgnąć i wrócić do nostalgicznego świat powieści.
Nasuwa mi się mało poetycka i mocno ograna analogia z bolącym zębem: niby nie musisz, a jednak ciągle trącasz go językiem. Tak samo było z „Ostatnim rozdaniem” – niby nikt mnie nie zmuszał do czytania, a jednak nie potrafiłam tak po prostu odstawić tomu na półkę i zapomnieć. Musiałam czytać dalej. Dlaczego – nie mam pojęcia. Na pewno nie dlatego, żeby dowiedzieć się co będzie dalej.
Czy polecam tę książkę? Myślę, że tak, aczkolwiek z jednym zastrzeżeniem. „Ostatnie rozdanie” nie jest skierowane do osób, szukających wartkiej akcji i intrygujących tajemnic. Ani do tych, którzy chcą odpocząć po znojnym dniu. Lektura męczy, ale jest to zmęczenie dobre, jak wyczerpanie po całodniowej pieszej wycieczce.
Czekam na kolejne rozdanie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz