wtorek, 11 lutego 2014

SZALONE LATA DWUDZIESTE (I TRZYDZIESTE)

ZNACZNIE WIĘCEJ NIŻ OPIS SKANDALI


Tytuł: Upadłe damy II Rzeczpospolitej
Autor:Kamil Janicki
Seria:Prawdziwe historie
Wydawca:Znak
Data wydania:2013
Liczba stron: 353 (z przypisami i bibliografią 392)
ISBN: 978-83-240-2792-7

„Upadłe damy II Rzeczpospolitej” Kamila Janickiego wpadły w moje ręce właściwie przypadkiem. Początkowo nie do końca byłam pewna, czy aby na pewno chcę poświęcić czas na lekturę tej akurat pozycji. Spoglądające z okładki oczy wampa sugerowały coś pomiędzy pitavalem a „Pudelkiem” w stylu retro. Tymczasem okazało się, że leży przede mną niezwykle ciekawa i wciągająca książka. W dużej mierze jest to zasługa płynnej, potoczystej narracji i przyjemnego języka, choć muszę przyznać, że trochę razi mnie nadużywanie kolokwializmów w komentarzach odautorskich. Sporadyczne użycie słów typu „wparowała” ożywia język i nadaje mu posmak naturalności, lecz nadużyte stwarza wrażenie wysilonego luzu. Są to jednak wpadki drobne, nie zakłócające ogólnie pozytywnego odbioru stylu autora.
Janicki wybiera sprawy, którymi żyła ówczesna opinia publiczna, sprawy które przyćmiły na moment burzliwe życie polityczne owego okresu, w tym „krzykliwego niemieckiego kanclerza”. Zbrodnie są różne: morderstwa, szantaż, korupcja. Łączy je jedno – zostały popełnione przez kobiety. Autor unika pułapki, w którą często wpadają biografowie – nie podchodzi emocjonalnie do swych postaci. Ani ich nie wybiela, ani nie demonizuje. Szuka jedynie przyczyn, które pchnęły nieszczęsne niewiasty na drogę zbrodni. Analizuje ich pochodzenie, sytuację materialną, uwarunkowania społeczne i zmienne koleje losu.
Na szczególną uwagę zasługuje wierność realiom. Janicki wykonał ogromną pracę gromadząc bardzo bogate materiały, co przecież wcale nie było takie proste, jeśli weźmie się pod uwagę jak wiele akt i dokumentów zaginęło w czasie pożogi wojennej. Posiłkuje się zarówno materiałami z epoki – głównie ocalałymi gazetami i czasopismami (ach, ten nieodżałowany „Tajny detektyw”!), jak i współczesnymi opracowaniami.
Myli się jednak ten, kto sądzi, że siłą książki jest zagadka. Wręcz przeciwnie w większości przypadków od początku wiemy, kto jest winien. „Upadłe damy II Rzeczpospolitej” to przede wszystkim wspaniały obraz obyczajowości Polski okresu międzywojennego. Już sam dobór tematu sprawia, że zobaczymy pełny przekrój społeczeństwa: od księżniczki, przez żonę znanego polityka, po kobiety z warstwy średniej i żydowską sklepikarkę. Obserwujemy nie tyle dochodzenie (choć oczywiście ono też jest opisane) ile reakcje społeczeństwa. Widzimy jak prasa „nakręca” sensację, jak nagina fakty do z góry założonej tezy, jak opcja polityczna reprezentowana przez dany tytuł wpływa na ocenę faktów, obserwujemy  „zamiatanie pod dywan” spraw niewygodnych, sztuczne kreowanie bohaterek masowej wyobraźni (dziś nazwalibyśmy je celebrytkami), poznajemy początki kariery (nie)sławnych ludzi, chociażby „czerwonego prokuratora”, który kilkanaście lat po opisywanych wydarzeniach zostanie ulubieńcem samego Bolesława Bieruta. A już opisy „obyczajów” prasy II Rzeczpospolitej, niewybrednych ataków na konkurencję, przybierających czasami postać „wojenek na pióra” to prawdziwa wisienka na torcie.
I szkoda tylko, że  gdy już przeczytamy ostatnią stronę rodzi się smutna refleksja, jak niewiele się od tego czasu zmieniło.


Moja ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz