wtorek, 13 maja 2014

DO CZYTANIA I DO OGLĄDNIA


POEZJA W ZDJĘCIACH UKRYTA

Na początku był negatyw - okładka
Tytuł: Na początku był negatyw
Autor: Agnieszka Osiecka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 30-04-2014
Liczba stron: 256
ISBN: 978-83-7839-739-7
Jakoś tak się dziwnie ostatnio składa, że najciekawsze książki trafiają do mnie przypadkiem. Tak było z wygranym w konkursie internetowym "Antykilerem", tak było z kupionymi w promocji "Pierwszymi damami II Rzeczpospolitej", tak było i z najnowszym nabytkiem – „Na początku był negatyw” Agnieszki Osieckiej. Przez przypadek włączyłam radio, przez przypadek wybrałam taką a nie inną stację, przez przypadek trafiłam na konkurs, bez większej nadziei na zwycięstwo wysłałam maila, a tu taka niespodzianka – wygrałam! Książka jest moja. Hura!
Na początku był negatyw” to ostatnia przygotowana osobiście przez Agnieszkę Osiecką publikacja. Nigdy nie podejrzewałam, że Osiecka, znana mi przede wszystkim jako poetka, była także namiętną miłośniczką fotografii.
Na początku był negatyw” to rzecz niezwykła, inna niż wszystkie. Urzekająca i wciągająca. Taka, co to ją można czytać w dowolnej kolejności – od początku do końca, od końca do początku, albo otwierając w dowolnym miejscu. Można czytać,  można przeglądać, można wnikliwie studiować albo przerzucać kartki – jak kto woli, gdyż nie jest to ani powieść, ani podręcznik, lecz zbiór impresji na temat fotografii. Pogrupowano je co prawda tematycznie, ale co z tego!  Jeśli ktoś ma ochotę niech przegląda rozdziały w dowolnej kolejności. A mamy w czym wybierać. Jeden rozdział opowiada o fotografowaniu dzieci, inny o czapkach i nakryciach głowy, jeszcze inny o kolorze niebieskim w fotografii. Ba!, jest nawet fragment poświęcony poezji zdjęć rentgenowskich.
I tak oto doszliśmy do sedna. Odkryliśmy w czym tkwi urok książki. Agnieszka Osiecka nie opowiada o tym jak zrobić zdjęcie, jak dobierać parametry techniczne, ustawiać oświetlenie, czy przygotowywać modela. Nic z tych rzeczy! Robi rzecz znacznie ciekawszą, opowiada o poezji ukrytej w fotografiach – tych starych i tych nowych. I to nie tylko w tych „artystycznych” aspirujących do miana sztuki przez duże „S”, ale w tych „zwykłych”, pstrykanych dla upamiętnienia chwili lub miejsca. Proste, czasami wręcz pospolite zdjęcia stają się dla Osieckiej pretekstem do snucia opowieści lub wtrącenia zabawnej anegdotki – czasami wesołej, czasami nieco rzewnej, ale zawsze ciekawej.  
W tych rozważaniach talent poetycki Osieckiej widoczny jest nie mniej niż w jej tekstach. Bo przecież w tym tkwi istota poezji – w niecodziennym spojrzeniu na codzienne rzeczy.
Z książki Osieckiej nie nauczysz się robić zdjęć, ale dowiesz  się jak na nie patrzeć. Już nigdy fotografie nie będą takie jak przedtem.
Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz