wtorek, 6 maja 2014

ROMANS Z POLITYKĄ W TLE (A MOŻE NA ODWRÓT?)


 WYPRAWA DO SŁONECZNEJ HISZPANII


Okładka. Christpher W. Gortner - Przysięga królowej
Tytuł: Przysięga Królowej. Historia Izabeli Kastylijskiej
Tytuł oryginału: Queen's Vow. A novel of Isabella of Castile
Autor: Christpher W. Gortner
Tłumacz: Dorota Malina
Wydawca: Między Słowami
Data wydania: 2014-04-30
Liczba stron: 512
ISBN:  978-83-240-2506-0 


Przysięga królowej, to nie pierwsza rzecz Christophera W. Gortnera, którą dane mi było przeczytać. Trochę szkoda, że porządek powstawania kolejnych książek nie pokrywa się z chronologią wydarzeń. Przy moim, dość pobieżnym rozeznaniu w historii Hiszpanii, sprowadzającym się do znajomości  jedynie najważniejszych faktów odwrócenie kolejności zdarzeń nieco zaburzyło mi odbiór powieści. (To smutne, ale obawiam się, że nie tylko ja mam ten problem). Najpierw poznałam losy Joanny Szalonej, a dopiero potem jej matki – Izabeli Kastylijskiej.
O władczyni tej słyszał każdy. Gdy pada jej imię pierwszym skojarzeniem jest Krzysztof Kolumb (i zastawione klejnoty), drugim – rekonkwista, trzecim – powołanie inkwizycji i Torquemada. Po chwili może jeszcze przypomnimy sobie wygnanie Żydów z Hiszpanii. Pamiętamy Izabelę jako potężną władczynię, wytrawnego polityka i wojowniczkę, niewiele natomiast wiemy o jej niełatwej, pełnej niebezpieczeństw drodze na tron. Znaczna część „Przysięgi królowej” skupia się na tym właśnie, mniej znanym okresie życia Izabeli. Taki dobór materiału to niewątpliwe duża zaleta powieści, po którą – muszę to przyznać – sięgałam z mieszanymi uczuciami, gdyż mój stosunek do twórczości Gortnera jest, delikatnie rzecz ujmując, ambiwalentny.
Za co lubię Gortnera? Po pierwsze, za to, że otworzył przede mną świat Hiszpanii XV i XVI wieku. Świat barwny, pasjonujący, budzący na przemian przerażenie i fascynację.
Po drugie, za bogate tło obyczajowe. Autorowi świetnie udaje się niełatwa sztuka drobiazgowej prezentacji epoki, przy jednoczesnym zachowaniu wartkiej akcji.
Za co nie lubię Gorntera? Przede wszystkim za jego dość luźny stosunek do historii. Pisarz przedkłada  atrakcyjność fabuły nad prawdę historyczną. I nie chodzi o swobodną interpretację faktów (to można byłoby wybaczyć), ale o przesuwanie wydarzeń historycznych o kilka lat tak, by lepiej pasowały do akcji, czy wręcz dopisywanie fikcyjnych epizodów, o których wiemy, że na pewno nie miały miejsca.
Ponadto drażni mnie to, że Gortner usiłuje przypisywać postaciom historycznym mentalność ludzi XXI wieku. Rozumiem, że zabieg ten ma na celu stworzenie bohaterów sympatycznych, z którymi czytelnik mógłby się identyfikować, ale w moim odczuciu jest to posunięcie nietrafione. Tolerancja religijna, poprawność polityczna i inne wartości (z którymi wielu współczesnych ma problem) nie pasują do tamtej epoki. A próba narzucenia na siłę bohaterom "słusznych poglądów" odbiera im autentyczność.
Wszystkie plusy i minusy, znane z poprzednich książek Gortnera,  objawiły się w całej krasie także w „Przysiędze królowej”.

Czas jakiś temu pisałam o innej pozycji tegoż autora „Wyznania Katarzyny Medycejskiej” (http://polekturze.blogspot.com/2014/01/romans-historyczny.html). Z satysfakcją mogę skonstatować, że „Przysięga królowej” jest książką znacznie lepszą.

Moja ocena: 5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz